Poranek po imprezie
Poniedziałek, luty 15th, 2010Pierwszą rzeczą za jaką się wziąłem było wturlanie się do cieplutkiego łóżka. Całe szczęście nie męczyłem się z uśnięciem. Zasnąłem w mig. Przebudziłem się parę godzin później. Całe szczęście nie doskwierał mi już ból głowy. Przed snem zapomniałem nastawić budzik tak więc samodzielne przebudzenie się o godzinie 6.00 rano uważam chyba za cud. Gorsze było jednak to, że nie chciało mi się w ogóle wstawać. Leżałem przez dłuższy czas wpatrzony w sufit. W końcu przemogłem się. Czym prędzej polazłem pod prysznic. Godzinę po wstaniu na nogi zajrzałem do lodówki w celu przyszykowania sobie czegoś do zszamania. Co mnie bardziej zaskoczyło – owa lodówka świeciła pustkami. Gdybym zbudził się 2 godziny później udałbym się na czczo do tego Poznania. Ubrałem się i poszedłem do pierwszego lepszego spożywczego. Na ulicach nie było praktycznie nikogo. Pustki. Międzychód nie zbudził się jeszcze. Udałem się do tak zwanego „ śledzika” leżącego nieopodal Piłsudzkiego. Otwierając drzwi szklane klamką przekroczyłem próg sklepu. Rozglądałem się wokół za jakimś tanim obkładem. (więcej…)